Co się wydarzyło
Wieczorem 3 lipca 1965 roku, w środku antarktycznej zimy, personel baz badawczych na Wyspie Deception zobaczył na niebie świecący obiekt. Według komunikatu argentyńskiej marynarki porucznik Daniel Perissé, dowódca argentyńskiego oddziału marynarki na wyspie, opisał go jako soczewkowaty, manewrujący i poruszający się z dużą prędkością; stwierdził, że nie był to ani balon, ani gwiazda, ani samolot. Dowódca chilijskiej bazy Mario Jahn Barrera mówił o barwach zmieniających się od żółtoczerwonej przez zieloną po pomarańczową. Według późniejszych relacji obiekt śledzono teodolitem i sfotografowano, a przyrządy magnetyczne miały w tym czasie zarejestrować zakłócenia. Komunikat podały agencje prasowe, m.in. Associated Press, i obiegł on gazety na całym świecie.
Świadkowie
Personel argentyńskiej, chilijskiej i brytyjskiej stacji na Wyspie Deception, w tym dowódcy Daniel Perissé i Mario Jahn Barrera.
Wyjaśnienia i hipotezy
Nie ogłoszono oficjalnego wyjaśnienia. Sceptycy wskazują, że podczas polarnej nocy jasne planety, zorze i refrakcja atmosferyczna łatwo dają złudzenie ruchomych, kolorowych obiektów, a doniesienia prasowe z tego okresu często mieszały różne zjawiska. Wspominanych zdjęć nigdy szeroko nie opublikowano. Przypadek należy do nielicznych obserwacji z Antarktydy z udziałem wojskowych kilku państw.
Niewyjaśnione Nie ma przekonującego wyjaśnienia.