Co się wydarzyło
1 lipca 1965 roku, około 5.45 rano, Maurice Masse, plantator lawendy z Valensole, usłyszał gwizd i zobaczył na swoim polu owalny obiekt wielkości samochodu, przypominający kształtem piłkę do rugby i stojący na kilku cienkich nogach. Obok niego stały dwie niewielkie postacie o dużych głowach. Gdy Masse się zbliżył, jedna z nich wycelowała w niego przedmiot przypominający różdżkę i rolnik został unieruchomiony. Po chwili istoty wróciły do obiektu, który bezgłośnie odleciał. Masse przez kilkanaście minut nie mógł się ruszyć, a w miejscu lądowania ziemia była stwardniała, lawenda zaś przez kolejne lata usychała i nie chciała odrastać. Sprawę badała żandarmeria, a prasa nadała jej ogromny rozgłos.
Świadkowie
Maurice Masse – jedyny bezpośredni świadek; ślady na polu oglądali żandarmi i sąsiedzi.
Wyjaśnienia i hipotezy
Żandarmeria nie znalazła dowodów oszustwa, a Masse, uchodzący za człowieka powściągliwego, nie szukał rozgłosu i niechętnie wracał do sprawy. Sceptycy sugerowali, że mógł zobaczyć śmigłowiec lub doświadczyć halucynacji, ale zmian w glebie nie wyjaśniono przekonująco. Przypadek pozostaje jednym z najsłynniejszych francuskich bliskich spotkań trzeciego stopnia.
Niewyjaśnione Nie ma przekonującego wyjaśnienia.