Co się wydarzyło
18 kwietnia 1961 roku około 11:00 rano Joe Simonton, 60-letni hydraulik i hodowca kurczaków, usłyszał dziwny dźwięk i zobaczył przed domem lądujący srebrny obiekt średnicy ok. dziewięciu metrów. Przez właz wyjrzał mężczyzna o ciemnej karnacji, ubrany w czarny kombinezon, który pokazał mu dzbanek, jakby prosił o wodę. Simonton napełnił go, a w środku zobaczył dwóch innych członków załogi smażących coś na płycie. W podzięce otrzymał cztery małe, okrągłe placki z dziurkami. Obiekt odleciał po kilku minutach. Sprawę badał szeryf, a potem śledczy sił powietrznych i J. Allen Hynek. Jeden z placków przekazano do analizy.
Świadkowie
Joe Simonton; nikt inny nie widział lądowania, choć sąsiedzi zgłaszali tego dnia dziwne obiekty na niebie.
Wyjaśnienia i hipotezy
Laboratorium Food and Drug Administration ustaliło, że placek był zwyczajnym naleśnikiem z mąki gryczanej, pszennej i tłuszczu – co ciekawe, bez soli. Siły Powietrzne uznały, że Simonton, szczery i szanowany w okolicy, mógł doznać przeżycia na granicy snu. Sam świadek nigdy nie zmienił relacji i nie czerpał z niej korzyści. Przypadek uchodzi za jeden z najdziwniejszych w historii bliskich spotkań.
Sporne Istnieje prawdopodobne wyjaśnienie, ale część faktów wciąż budzi spory.
Więcej: Wikipedia (en)