Co się wydarzyło
Wieczorem 26 czerwca 1959 roku, około 18.45, ojciec William Booth Gill, anglikański duchowny kierujący misją w Boianai na Papui, zobaczył na północnym zachodzie jasny obiekt. Wraz z nim obserwowali go nauczyciele i mieszkańcy misji. Obiekt miał kształt dysku z czymś w rodzaju pokładu, na którym widać było cztery postacie; w pobliżu przelatywały też mniejsze światła. Następnego wieczoru obiekt powrócił. Gdy Gill pomachał postaciom, te – jak relacjonował – odmachały, a ludzie na ziemi zaczęli sygnalizować latarką. Obiekt nie wylądował i po pewnym czasie zniknął. Gill sporządził szczegółowe notatki, a relację podpisało 25 świadków. Sprawę badał duchowny i ufolog Norman Cruttwell, a w Australii opisywała ją prasa.
Świadkowie
Ojciec William Gill, nauczyciele misji, m.in. Stephen Gill Moi i Ananias Rarata, oraz kilkudziesięciu mieszkańców Boianai – łącznie 38 osób.
Wyjaśnienia i hipotezy
Astronom Donald Menzel twierdził, że świadkowie widzieli jasną planetę Wenus, a Gill był krótkowzroczny; ten jednak opisał Wenus jako osobny obiekt na niebie, a światło miało znajdować się poniżej chmur. Australijskie lotnictwo wojskowe sugerowało zjawiska naturalne lub odbicia światła. Gill, uważany za człowieka trzeźwego i rzetelnego, nigdy nie wycofał się z relacji. Przypadek uchodzi za jedną z najlepiej udokumentowanych obserwacji z wieloma świadkami.
Sporne Istnieje prawdopodobne wyjaśnienie, ale część faktów wciąż budzi spory.