Co się wydarzyło
Olgoj-chorchoj – po mongolsku „robak jelitowy” – to według koczowników z pustyni Gobi gruby, ciemnoczerwony stwór długości do półtora metra, który żyje w piasku, wychodzi na powierzchnię w najgorętszych miesiącach i zabija z odległości, plując jadem lub rażąc prądem. Na Zachodzie opisał go w 1926 roku amerykański paleontolog Roy Chapman Andrews, który słyszał o nim od mongolskich dostojników, lecz w jego istnienie nie wierzył. Ivan Mackerle, czeski inżynier i kryptozoolog z Pragi, marzył o tej wyprawie od dzieciństwa. Zaraz po upadku komunizmu, w 1990 roku, wyruszył z małą ekipą na ośmiotygodniowe poszukiwania, a w 1992 roku wrócił na Gobi ponownie. Zainspirowany „Diuną” Franka Herberta zbudował nawet motorowy „tłuczek”, który miał wywabiać robaka rytmicznymi uderzeniami, i używał niewielkich ładunków wybuchowych.
Świadkowie
Ivan Mackerle i członkowie jego ekipy, którzy rozmawiali z koczownikami z Gobi; sami nie widzieli zwierzęcia.
Wyjaśnienia i hipotezy
Żadna z wypraw – ani Mackerlego, ani późniejsze, jak ekspedycja Richarda Freemana z Centre for Fortean Zoology w 2005 roku – nie znalazła zwierzęcia. Freeman uznał opowieści o zabójczych mocach za legendę, a same obserwacje przypisał nieznanemu gatunkowi obrączkowca, beznogiego gada ryjącego w ziemi. Inni wskazują na węże piaskowe, które na Gobi występują. Rażenie prądem nie ma odpowiednika u żadnego lądowego zwierzęcia, co sugeruje folklorystyczne źródło części opowieści.
Niewyjaśnione Nie ma przekonującego wyjaśnienia.
Więcej: Wikipedia (pl) Wikipedia (en)