Co się wydarzyło
Latem 2007 roku Phylis Canion z Cuero w południowym Teksasie dowiedziała się o martwym, dziwnie wyglądającym zwierzęciu znalezionym przy posesji sąsiada. Od lat ginęły jej kury – w sumie około trzydziestu – a ona sama twierdziła, że widziała trzy podobne stworzenia. Zwierzę było niemal bezwłose, z szarawą skórą, wydłużonym pyskiem i wyraźnymi kłami. Canion sfotografowała je i oddała do wypchania, a zdjęcia obiegły amerykańskie media jako dowód na istnienie teksańskiej chupacabry. Specjaliści z Texas State University zaproponowali badanie DNA. Rok później zastępca szeryfa hrabstwa DeWitt nagrał kamerą w radiowozie podobne łyse zwierzę biegnące uliczkami Cuero.
Świadkowie
Phylis Canion i jej sąsiedzi; w 2008 roku podobne zwierzę nagrał zastępca szeryfa hrabstwa DeWitt.
Wyjaśnienia i hipotezy
Analiza DNA wykonana w Texas State University wykazała, że zwierzę było kojotem. Druga analiza, zamówiona przez Canion na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis, wskazała według doniesień na kojota z domieszką genów wilka meksykańskiego. Brak sierści tłumaczy świerzb – choroba wywołana przez roztocze, która prowadzi do wyłysienia, zgrubienia skóry i wycieńczenia; osłabione zwierzęta chętniej polują na łatwy łup, taki jak drób. Podobnie wyjaśniono kolejne teksańskie „chupacabry” z lat 2004–2014.
Wyjaśnione Zjawisko ma szeroko przyjęte, przyziemne wyjaśnienie.
Więcej: Wikipedia (pl) Wikipedia (en)