Co się wydarzyło
17 lipca 1957 roku nad ranem samolot RB-47H z bazy Forbes w Kansas, wyposażony w aparaturę do nasłuchu radarów, wykonywał lot ćwiczebny nad Zatoką Meksykańską i południem USA. Około 4:10, nad Missisipi, operatorzy odebrali sygnał przypominający radar naziemny, który jednak przemieszczał się wokół samolotu. Wkrótce piloci zobaczyli ogromne niebieskobiałe światło przecinające ich kurs. Przez kolejne półtorej godziny, nad Luizjaną i Teksasem, światło i sygnał pojawiały się i znikały, a naziemny radar w rejonie Dallas śledził cel podążający za samolotem. Kiedy załoga próbowała się zbliżyć, obiekt odskakiwał. Projekt Blue Book zaklasyfikował zdarzenie jako niezidentyfikowane.
Świadkowie
Sześcioosobowa załoga RB-47H z 55. Skrzydła Rozpoznania Strategicznego oraz operatorzy naziemnej stacji radarowej w Teksasie.
Wyjaśnienia i hipotezy
Fizyk James McDonald uważał ten przypadek za jeden z najmocniejszych w historii, bo łączy obserwację wzrokową z rejestracją dwóch niezależnych systemów. Sceptycy, m.in. Philip Klass, wskazywali, że pierwsze światło mogło być bolidem, a sygnał – emisją naziemnego radaru, którą operatorzy błędnie zlokalizowali. Badacz Brad Sparks i inni analizowali później, że część obserwacji mogła dotyczyć samolotu pasażerskiego. Ostatecznego rozstrzygnięcia brak.
Sporne Istnieje prawdopodobne wyjaśnienie, ale część faktów wciąż budzi spory.