Co się wydarzyło
Rano 10 maja 1978 roku 71-letni rolnik Jan Wolski wracał wozem konnym przez las do Emilcina. Według jego relacji dosiadło się do niego dwóch niskich przybyszy o zielonkawych twarzach, w ciemnych, obcisłych kombinezonach, porozumiewających się piskliwymi dźwiękami. Na polanie Wolski zobaczył jasny pojazd unoszący się kilka metrów nad ziemią; przybysze zaprosili go do środka na zjeżdżającej platformie. W środku polecono mu się rozebrać i zbadano go dziwnym urządzeniem; widział tam też unieruchomione kawki i wrony. Po kilku minutach pożegnał się i wrócił do domu, gdzie opowiedział o wszystkim rodzinie. Sprawę badali milicja i ufolodzy, m.in. Zbigniew Blania-Bolnar. W 2005 roku w Emilcinie odsłonięto pomnik upamiętniający to zdarzenie.
Świadkowie
Jan Wolski; o pojeździe mówił też sześcioletni Adam Popiołek, choć jego relacja różniła się szczegółami. Sąsiedzi znaleźli na łące jedynie ślady stóp.
Wyjaśnienia i hipotezy
Komendant miejscowego posterunku MO uznał w raporcie, że rolnikowi wszystko się przyśniło, ale badający go psychiatra dr Ryszard Krasilewicz nie stwierdził zaburzeń ani skłonności do zmyślania. W 2012 roku publicysta Bartosz Rdułtowski przedstawił hipotezę mistyfikacji z udziałem lokalnego ufologa, krytykowaną przez środowisko badaczy. Wolski, zmarły w 1990 roku, do końca był przekonany, że spotkał przybyszów z innego świata.
Niewyjaśnione Nie ma przekonującego wyjaśnienia.
Więcej: Wikipedia (pl) Wikipedia (en)